Sposoby na powiedzenie smoczkowi: PA PA! :)

Smoczek dla dziecka

źródło: www.flickr.com

Tytuł trochę kontrowersyjny, ale już piszę szybkie sprostowanie. Rodzice bardzo często pytają o to jaki smoczek dla dziecka wybrać. Zastanawiają się, który jest tym najlepszym oraz jaki polecają specjaliści. Najlepszą odpowiedzią na te pytania jest: żaden 🙂 Jesteście ciekawi dlaczego tak sądzę? Zapraszam do lektury.

Jaki smoczek dla dziecka?

…taki problem dla rodziców 🙁 Z jednej strony smoczek jest ich dobrym pomocnikiem. Uspokoi oraz wyciszy dziecko. Smok pomaga w zasypianiu. Idealnie sprawdza się, gdy dziecko płacze, np. w sklepie, kościele lub w autobusie. Jest to pewnego rodzaju ‘wyłącznik’ dziecka.  Ale czy to, co pomaga rodzicom, jest dobre dla dziecka?

Niemowlęta mają naturalna potrzebę ssania, która towarzyszy im od urodzenia. Nawet już w łonie matki dziecko jest ‘przyłapywane’ na ssaniu palca. Czyli widać jaka to silna potrzeba. Po narodzinach ssanie ułatwia przyjmowanie pokarmu przez pierwsze miesiące życia. Czasem potrzeba ssania jest tak mocna, że bez smoczka się nie obejdzie. Można wtedy stosować smoczek, który jest odpowiednio wyprofilowany oraz symetryczny, zwężony przy miejscu mocowania, jednak powinno się go jak najszybciej wycofać. W 12 m. ż. odruch ssania zanika. To normalne zjawisko. Warto o tym wiedzieć, żeby nie przedłużać ssania smoka. A jeśli nie trzeba, nie należy wprowadzać go w ogóle.

Uwaga! Smoczek jest lepszy niż ssanie palca. Dlaczego? Ponieważ smoczkowi można w pewnym momencie podziękować za robotę, kciukowi już nie koniecznie, bo to część ciała dziecka, jest z nim ciągle. Także z dwojga złego, gdy dziecko ssie palec lepiej wprowadzić smoczek, który z czasem będzie można wyeliminować z życia dziecka.

Następstwa ssania smoczka/ palca

Zbyt długie, przedłużające się ssanie jednego lub dwóch powyższych może być przyczyną:

  • deformacji uzębienia lub / i dziąseł oraz jamy ustnej,
  • wad zgryzu,
  • niewłaściwego rozwóju mięśni języka,
  • nieprawidłowego rozwój mowy dziecka,
  • wad wymowy,
  • utrudnionej nauki gryzienia i żucia pokarmów stałych.

4 SPOSOBY POŻEGNANIA SMOCZKA
raz na zawsze!

Pierwszy sposób

W sytuacji, gdy dziecko np. kładzie się spać i płacze rodzice wkładają dziecku smoczek do ust. Czasem bywa tak, że dziecko zasnęłoby bez smoczka, tylko rodzic traktuje to jako “wieczorny rytuał” – dziecko idzie spać, więc muszę dać mu smoka. W takiej sytuacji należy spróbować nie proponować dziecku smoczka i zobaczyć jaka będzie jego reakcja. Może wystarczy po prostu przeczytać bajkę, przytulić, zaśpiewać kołysankę. To rodzice budują rzeczywistości dziecka. To oni pokazują sposoby rozwiązania trudnych sytuacji i radzenia sobie z nimi. Gdyby nigdy nie pokazali małemu człowiekowi smoka, nie wiedziałoby o jego istnieniu.

Drugi sposób

W sytuacji, kiedy starsze dziecko (2, 3 – letnie) jest “uzależnione” od smoczka, potrzebuje go definitywnie, można spróbować obtoczyć smoczek w czymś kwaśnym (np. sok z cytryny), gorzkim (np. kawa), słonym (np. sól). Oczywiście wszystkie składniki spożywcze, którymi ewentualnie smaruje się smoka powinny być dopasowane do wieku dziecka tak, by w żaden sposób mu nie zaszkodzić! I co ważne, smak powinien być dobrany wedle zasady: dziecko go nie lubi. Gdy dziecko “posmakuje” smoka, najprawdopodobniej go wypluje. W tym momencie rola rodzica jest bardzo ważna. Należy wytłumaczyć dziecku, że smok jest “chory” i musi “wyzdrowieć”. I tak, gdy dziecko zada pytanie: Wyzdrowiał? Rodzic odpowiada, że jeszcze nie. Dziecko po pewnym czasie przestanie pytać, zapomni. Problem rozwiązany 🙂

Trzeci sposób

Jest bardzo podobny do propozycji drugiej. Polega na tym, że smok “choruje”, a “objawem jego choroby” jest zmieniony kolor. Do tego celu używamy szminki – najlepiej czerwonej. Wspólnie z dzieckiem można położyć smoka do łóżka, przykryć kołdrą i czekać, obserwować, kiedy wyzdrowieje. Oczywiście pamiętając, że choroba jest bardzo rzadka i przewlekła 🙂

Czwarty sposób

Polega na tym, że dziecko wraz z rodzicem wysyłają smoczka, w paczce, na wakacje. Oczywiście pakowanie smoczka, adresowanie pudełka, przyklejanie znaczka powinno odbyć się rzeczywiście 🙂 Najlepiej, gdyby dziecko wraz z opiekunem udało się na pocztę i wysłało smoczka. Oczywiście, gdy smoczków jest więcej, wszystkie razem jadą na wakacje.

Ps. Powyższe sposoby sprawdzą się w przypadku, gdy dziecko jest empatyczne oraz rozumie pewne sytuacje społeczne. Dodam jeszcze, że najważniejsze to, żeby znaleźć sposób, który będzie dobry dla Twojego dziecka (niekoniecznie jest on tu opisany), pozwoli mu przejść przez tę sytuację sprawnie i bez większego stresu. 


Najbardziej istotną kwestią w sytuacji, kiedy rodzice chcą, by dziecko odzwyczaiło się od smoczka jest konsekwencja w działaniu wszystkich członków rodziny, a także to, by nie dać się “złamać”, gdy przyjdą trudniejsze chwile, a smoczka już nie będzie, bo tego nikt wykluczyć nie może. 

A Wy jakie macie pomysły na pożegnanie  się ze smoczkiem? Może testowaliście jeszcze “coś” innego, co zadziałało, hmm? Podzielcie się. Czekam 🙂


Podobał Ci się dzisiejszy wpis?

Jeżeli tak to na pewno spodobają Ci się moje bezpłatne materiały! Do pobrania są m.in. E-book o diagnozie logopedycznej i autorskie gry terapeutyczne! 🙂

5 Comments

  1. Ha, pomysły nie uwzględniają faktu, że dzieci z rodzicami chodzą na zakupy i wiedzą, że poza ich smoczkiem są jeszcze inne. Albo, że jest młodsze rodzeństwo w domu więc fizycznie smoczek jako taki jest. U nas sprawa ze smoczkiem ciągła się za długo bo do 17-18 mies. Dobrze, że tylko do zasypiania i nie był niezbędny (córa zasypiała bez smoka np. w aucie, wózku, na huśtawce na moich kolanach). Butelkę odstawiła gdy miała rok (używała sporadycznie, gdy nie mogłam jej nakarmić), niekapków z dzióbkiem w ogóle nie używała (jestem zwolennikiem 360, słomek i zwykłych kubków). W każdym razie my przecięliśmy smoka i była rozmowa codziennie z przypominaniem, że oto smok się zepsuł, a Zu umie przecież zasnąć bez niego, wczoraj zasnęła, niech przytulu się do mamy i śpi. Najlepsze było jak pytałam Kluskę: Zuziu, ale Ty umiesz spać bez smoka, prawda? A ona we łzach kiwała głową że tak. I przez pierwsze noce faktycznie było ciężko bo budziła się kilka razy i był płacz – w sumie chyba bardziej złości niż cierpienia. Do tygodnia to trwało, później się o smoka nie upominała już. A karmić piersią przestałam do miesiąca później 🙂

  2. I jeszcze jedno. Rozumiem, że jeśli odzwyczajamy od smoka, to rezygnujemy równiez z butelki ze smoczkiem. I tu moje wątpliwości. Co najpierw idzie w odstawkę? Smoczek uspokajający czy butelka ze smoczkiem?

    • Witaj Manuna:)

      Dzięki za dłuuuugi komentarz 🙂 Muszę Cię zmartwić. 3 – latki ssące smoka niestety istnieją. Co gorsza, znam dzieci 5 – letnie pijące z butelki. Ciężko powiedzieć, jaki sposób jest najskuteczniejszy. Zapewne ten, która pozwoli osiągnąć założony cel. Co do pytania odnośnie butelki i smoczka osobiście polecam odstawianie ich razem. Życzę powodzenia i wytrwałości. Pozdrawiam, K.

  3. Te rady, dobre zresztą, na pewno sprawdzą sie u 2, 3-latka (choć mam nadzieję, że trzylatki ssące smoka nie istnieja ;D). A jak odzwyczaić od smoka roczniaka? To już bardziej skomplikowane i chyba bez płaczu się nie obejdzie. Trochę szperałam po sieci i jak się okazuje wsród mam najpopularniejsza metoda to sposób “na przetrzymanie” czyli dziecko płacze,a Ty wytrzymaj. Ponoc po 2, 3 dniach dziecko zapomina o swoim “gumowym towarzyszu”.Jedna mama proponowała odcięcie silikonowej końcówki i podanie dziecku takiego “zepsutego smoka” 😉 Ja osobiście jestem jak najdalej od stosowania radykalnych metod i brania na przetrzymanie, ale chyba jeśli chodzi o małe dziecko innego, skutecznego sposobu nie ma. Czy się mylę?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *