Polonijny Dzień Dwujęzyczności 2017

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedin

Na początek kilka oczywistych oczywistości.

Wiesz, że od prawie 5 lat mieszkam poza Polską (jak ten czas leci!). Pracuję tutaj (i nie tylko) z dziećmi, które są dwujęzyczne lub są na początku swojej drogi stania się dwujęzycznymi lub wielojęzycznymi. Jeżeli choć trochę śledzisz życie polonijne wiesz, że w najbliższy weekend – 21 – 22. 10. 2017 będzie obchodzony kolejny Polonijny Dzień Dwujęzyczności. Cała inicjatywa została zapoczątkowana w USA ale obecnie w związku z tym Dniem dzieje się wiele na całym świecie. Możesz sobie doczytać o tym tutaj. Organizowane są wykłady, spotkania, parady, występy, itp. Na wesoło świętuje się dwujęzyczność i podkreśla się wartość uczenia dzieci języka polskiego na obczyźnie.

A z racji tego, że dla mnie język polski jest bardzo bliski i drogi, chciałabym napisać o czymś co jest dla mnie chlebem powszednim.

Zapraszam! 🙂

Polonijny Dzień Dwujęzyczności nieco z innej strony…

Wychowanie dziecka poza granicami Polski stanowi pewnego rodzaju wyzwanie. Wielu specjalistów, którzy pracują z dziećmi jednojęzycznymi oraz rodziców, którzy mieszkają na obczyźnie ma błędny obraz tego jak język polski przekazywać, jak to robić i czy oby na pewno jest on potrzebny i przyda się dziecku w życiu. Otóż ja zawsze odpowiadam stanowczo TAK. Warto przekazać dziecku język polski, bo to buduje relacje zarówno z rodzicami jak i z rodziną z Polski. Dziecko ma szersze horyzonty, większe możliwości i pespektywy. Jest inteligentniejsze. Ale! Czy takie same stanowisko mam w stosunku do dzieci z zaburzeniami rozwoju!? Oczywiście, że tak! Zawsze warto pracować w języku polskim. Bardzo często to, co wypracowujemy w języku polskim daje dziecku dobre podstawy do nauki języka kraju, w którym mieszka. Otóż, i tu nie ma co się oszukiwać, najczęściej na diagnozę / terapię trafiają do mnie dzieci niejęzyczne – czyli niemówiące, więc od czegoś trzeba zacząć i sprawić by były języczne!

Często, kiedy przeprowadzam wywiad z ich rodzicami, słyszę, jak mantrę: Bo nam mówili, że to te dwa języki, że to miesza dziecku w głowie, że nie wie jak mam mówić i dlatego w ogóle nie mówi!

No właśnie NIE! To tak nie działa. Najczęściej pracuję z rodzinami, gdzie dziecko ma kontakt (przynajmniej do pewnego momentu, np. aż nie pójdzie do szkoły) z jednym językiem – rodzina w 100% polska lub z rodzinami mieszanymi – gdzie dziecko ma kontakt z 2 (np. tata Brytyjczyk, mama Polka) lub 3 językami (np. tata Włoch, mama Polka i rodzice między sobą rozmawiają po angielsku).

W odniesieniu do przypadku pierwszego, tak na logikę rzecz biorąc. Dziecko ma polską mamę oraz tatę. Wszyscy mówią w domu po polsku. Dziecko mieszka np. w Anglii, ale tylko mieszka. Co nie zawsze jest połączone z tym, że ma kontakt z dwoma językami.  Przez dłuższy czas ma możliwość funkcjonowania w jednym języku. Może gdzieś przelotnie na ulicy, w autobusie słyszy język kraju przyjmującego ale dom ma polski. Polski język przeważa a mimo to, dziecko nie mówi. Jego mowa nie rozwija się.

W drugim przypadku, gdy np. tata jest Brytyjczykiem a mama Polką i dziecko nie mówi. To powodem tej sytuacji  nie jest to, że nie chce, jest leniwe lub miesza mu się w głowie. Są zupełnie inne powody.

Zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku, dziecko ma problem z rozwojem mowy, ponieważ może mieć:

  • problem ze słuchem,
  • problem z rozwojem,
  • problem neurologiczny,
  • zbyt dużą intensywność wysokich technologii,
  • niestymulujące środowisko.

Mówię o tym wszystkim na webinarach, które organizuję cyklicznie raz w miesiącu. Także zapraszam wszystkich rodziców, którzy mają wątpliwości czy oby na pewno wszystko z rozwojem mowy u ich dzieci jest ok, na mini wykład i dyskusję na ten temat.

Na dziś najważniejsze dwie myśli jakie chcę przekazać to:

  • nie bój się, nie wstydź się języka polskiego, mieszkając na ojczyźnie. Krzew go u swoich dzieci oraz wśród osób z  którymi masz kontakt,
  • problemy z prawidłowym rozwojem mowy (mam tu na myśli kroki milowe) nie wynikają z dwujęzyczności. Nie daj sobie tego wmówić, kiedy trafisz do specjalisty lub usłyszysz tak od kolegi. Bo to jedna wielka bzdura! Udaj się lepiej do osoby, która zna sytuację i wie jak się postępuje w takich przypadkach.

Spodobał Ci się dzisiejszy wpis?

Jeżeli tak, to świetnie! DOŁĄCZ do pozostałych a otrzymasz mojego e-booka Diagnoza logopedyczna w pigułce oraz innych BEZPŁATNYCH materiałów. Czasem powiadomię Cię też o moich najnowszych artykułach. Doceniam to, że tu jesteś. A teraz...

Wpisz imię

Podaj e-mail

Coś podobnego!

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedin
Posted in Blog, Moim zdaniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *