Teoria uczenia się i kreatywność w logopedii.

Podziel się wpisem z innymi!

teoria i kreatywność

Hej hej! Zaczyna się listopad, a więc pora na kolejny pościk. Tym razem będzie dość nietypowo. Chcę poruszyć 2 ważne dla mnie aspekty, które idealnie przeplatają się w moim przypadku w życiu i logopedii. Kiedyś nieco o tym pisałam w tym poście, ale w tym dzisiejszym chciałabym nieco inaczej podejść do tematu.

Jesteś chętna? Zapraszam do lektury!

Teoria uczenia się i kreatywność w logopedii.

Inspiracja do napisania tego posta

Od nie wczoraj wiadomo, że w dzisiejszych czasach w Internecie jest wszystko. Można tu znaleźć gumkę recepturkę, igłę w stogu siana, słoiki na kiszonki, tempech, stewię, mokasyny, płaszcze, pomysły na gry planszowe DIY, zdjęcia rafy koralowej i sprowadzony z Niemiec samochód 🙂 Co jakiś czas korzystam z intelektualnych zasobów Internetu – przez e – zasoby w bibliotece (kiedy je odkryłam, niestety po studiach, poczułam się oszukiwana w okresie studiowania ;)) oraz szkoleń – tych zawodowych i hobbistycznych. Najczęściej dotyczą one kwestii malowania, rysowania, szycia, robienia na drutach, haftowania i szeroko pojętego relaksu. Od kilku dni jestem zafascynowana Domestiką – platformą z kreatywnymi kursami. Idzie jesień, dłuższe wieczory, więc się na nią w tym roku porządnie przygotowałam 🙂

Ale o co chodzi?

W jednym z kursów, które obecnie przerabiam, autor (zapewne skądś to zaczerpnął, ale nie wnikałam w temat, aż tak głęboko) przytoczył ciekawą teorię uczenia się. Chciałabym ją tu przytoczyć w kontekście terapeuty – logopedy.

Teoria uczenia się i kreatywność w logopedii.

Etap 1

Nie wiem, że nie wiem (nieświadoma niewiedza). Etap początkowy – studia, pierwsza lub nowa praca. Z perspektywy logopedy to czas beztroski, podejmowania decyzji na oślep, dość często bez pokrycia w wiedzy i doświadczeniu, zbytniego nie zastanawiana się co, po czym i dlaczego. Często jest to działanie w znanym schemacie, bez potrzeby wychodzenia poza niego. Dodatkowo mogą pojawić się myśli – dużo wiem. Z perspektywy pacjenta/ rodzica – może to być sytuacja mało bezpieczna, niekomfortowa. Czasem może namieszać w jego działaniach i decyzjach.
Co robić? Być dociekliwym, starać się być na tym etapie najlepszym jakim można być, wnikać w dane sytuacje, przypadki. Zadawać pytania – co, kiedy i dlaczego? Być szczerym – nie bać się słów – nie wiem.


Etap 2

Wiem, że nie wiem (świadoma niekompetencja). Etap trudny i ciężki szczególnie dla terapeuty. Nagle okazuje się, że to, co robiło się do tej pory, jest okrojonym fragmentem całości, nie działa w trudniejszych, bardziej złożonych sytuacjach. Często punktem zapalnym jest napotkanie na swojej drodze ciekawego i wymagającego pacjenta.
Co robić? Czytać, szkolić się, dopytywać, nie bać się ogromu niewiedzy, nie zniechęcać się i nie poddawać.


Etap 3

Wiem, że wiem (świadoma kompetencja). Ten etap jest jednym z moich ulubionych, ponieważ on pozwala opisać mechanizm i być kreatywnym w jego stymulowaniu, rozwijaniu i rozwiązywaniu trudności, kiedy nie występuje. Najczęściej dobrze spożytkowany etap 2 przenosi nas, przynajmniej w części zagadnień do tego etapu. Kiedyś byłam na szkoleniu u dr Miry Rządzkiej i ona na koniec życzyła uczestnikom bycia właśnie na tym etapie słowami: Życzę Wam tego, żebyś poznali funkcje i świadomie je ćwiczyli, w przystępny (…) dla pacjenta sposób.
Co robić? Cieszyć się! Korzystać. Tworzyć! Być kreatywnym.


Etap 4

Nie wiem, że wiem (nieświadoma kompetencja). To najbardziej zaskakujący etap. Objawia się tym, że gdy otrzymasz pytanie, jesteś w stanie kompetentnie na nie odpowiedzieć wykorzystując swoją dotychczasową wiedzę i doświadczenie.
Co robić? Być z siebie dumnym.

Podsumowanie


Zapewne śledząc bloga, FB – www.facebook.com/logopasja i IG – www.instagram.com/logopasja wydaje Ci się, że jestem na etapie 4. Otóż nic bardziej mylnego 😉 Jestem gdzieś pomiędzy etapem 2, 3 i 4. Są kwestie, które są dla mnie jasne i oczywiste, w których swobodnie się poruszam, które mogę w swobodny sposób modyfikować, „tworzyć wariację”, prowadzić dyskusję i wywody, ale jest też wiele zagadnień, które czekają na rozwinięcie, bo wiem, że nie wiem. Ba! I na pewno są rzeczy i zagadnienia, także te logopedyczne, że nie wiem, że nie wiem 😉 Życie!

Pamiętaj, że każdy etap jest potrzebny. Oby tylko jak najszybciej wejść na etap 2. To w perspektywie czasu bardzo ułatwia bycie kompetentnym logopedą – terapeutą.

Podziel się wpisem z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *